HOMEE-MAIL
Solidna Firma - WOJBUDWOJBUD Rok założenia 1995
WOJBUD - drogi, bruki, parkingi, tynki...
drogi, bruki, parkingi, tynki...
OFERTA O NASGALERIA KONTAKT  

25 listopada 2005, Kraków

NIE KAŻDY GINIE W TRANSFORMACJI
Rozmowa z Wiesławem Wojnarskim, właścicielem firmy "Wojbud"

• Rozmawiamy z okazji 10-lecia istnienia firmy "Wojbud". Proszę powiedzieć, od kiedy dokładnie prowadzi Pan swoją firmę?

- Od września 1995 r.

• Co zadecydowało o podjęciu przez Pana decyzji o pracy na własny rachunek?

- Moją pierwszą pracą, była praca w HiL. Zdobywałem tam kwalifikacje i doświadczenie zawodowe. Pracowałem w hucie przez prawie 30 lat, na różnych stanowiskach kierowniczych. Moja praca na rzecz innych skończyła się w HUT-PUS-ie. W jakimś tam momencie doszedłem do wniosku, że lepiej pracować na własny rachunek. Będzie mi się to bardziej opłacało. Była to chęć do prowadzenia własnego biznesu. Zaryzykowałem! I nie żałuję!

• Pana firma przetrwała 10 lat. Dawno nie widziałam człowieka, który z takim optymizmem patrzy na przyszłość swojej firmy. Nawet się domyślam, z czego to wynika. W Polsce są najgorsze drogi w Europie, poza tym planuje się budowę autostrad. Więc frontu robót pewno Panu nie zabraknie. Był to, więc "strzał w dziesiątkę", gdy chodzi o usługi, które świadczy Pana firma. Ale o tym opowiemy za chwilę. Wcześniej pytanie - czy ta droga do sukcesu była drogą wyboistą czy promenadą?

- Wyboistą! Trzeba było wiele samozaparcia, bo i konkurencja jest duża w budownictwie, a tym zajmuje się moja firma. Dużym obciążeniem są nadal, mimo ciągle zapalanych zielonych świateł dla prywatnych firm opłaty
na ZUS i podatki. Nie mówiąc już o nieuczciwych zleceniodawcach, którzy wykorzystują małe firmy nie płacąc za usługi w terminie zaznaczonym w umowach. I zaskoczę panią! Przy takim bezrobociu odczuwam brak zainteresowanych pracą fachowców. Mógłbym drugie tyle roboty zrobić, ale nie ma rąk do pracy?!

• Co, Pana zdaniem zadecydowało o sukcesie "Wojbudu"?

- Najkrócej mówiąc cierpliwość i fachowość. Dzięki temu, mimo tych różnych obciążeń, które funduje nam państwo udało mi się zaistnieć na rynku. Jesteśmy konkurencyjni w stosunku do innych firm, gdy chodzi o ceny i
jakość wykonywanych usług. Wygrywamy przetargi. Mamy zamówienia.

• To może wypadałoby bardziej szczegółowo opowiedzieć, o tym, czym się zajmuje Pana firma i jakie usługi świadczy?

- Zajmujemy się budową i remontami dróg. Świadczymy też usługi murarsko-malarskie wykonując przy pomocy agregatorów tynki gipsowe i wylewki. Posiadamy dużą bazę sprzętu, która jest wykorzystywana do tych robót. Jesteśmy dobrze przygotowani do współpracy z dużymi inwestorami. Zatrudniani jesteśmy przez nich jako podwykonawcy, a także wynajmujemy im sprzęt budowlano-transportowy.

Może dodam jeszcze, że Zakład Usługowo-Handlowy "Wojbud", bo tak brzmi pełna nazwa mojej firmy posiada uprawnienia do prowadzenia nauki zawodu, odbywania stażu pracy i praktyk zawodowych dla absolwentów szkół branżowych. W ramach podpisanych umów z urzędami pracy przyuczamy też do zawodu bezrobotnych.

• Dlaczego Pan mówi w liczbie mnogiej? To Pana firma.

- Stary nawyk.

• I pytanie, od czego Pan zaczął ten start w prywatny biznes, który jak już wiemy przynosi zyski?

- Byłem tylko ja i zacząłem od jednego samochodu ciężarowego, którym świadczyłem usługi transportowe. Cały zysk inwestowałem w sprzęt po to, by wyposażyć swoją firmę na tyle żeby się uniezależnić od innych przy wykonywaniu robót, na których się znałem i które oferowałem do wykonania. Dzisiaj powiem, że jest to duża baza sprzętowa; to wiele różnego rodzaju samochodów ciężarowych, walców drogowych i wiele innego sprzętu budowlanego. Posiadam też warsztat mechaniczno-samochodowy, którego pracownicy dbają o mój sprzęt, ale świadczą też usługi na zewnątrz.

• Ilu zatrudnia Pan pracowników?

- W sezonie zatrudniam ponad 20 osób, bo i usługi, które świadczę są sezonowe. Na etatach stałych zatrudniam 10 osób. Nie mamy zimowych przestojów. Po to, żeby nie zwalniać zatrudnionych na etatach staram się wygrywać
przetargi na tzw. utrzymanie zimowe dróg, parkingów i placów. Co się zaś tyczy pracowników zatrudnianych na czas ściśle określony, to gwarantuję im wszystkie należne świadczenia socjalno-pracownicze. Wynagrodzenia otrzymują w ściśle wyznaczonym terminie.

Narzędzia pracy, maszyny i urządzenia są dobrej jakości i profesjonalne. Na miejscu jest wystarczający serwis techniczny przystosowany do szybkich i awaryjnych napraw.

Komuś, kto nie jest z branży powiem, że funkcjonowanie zakładu napotyka nadal na jakieś tam "obiektywne" trudności niezależne od mojej woli. Mógłbym zapewnić więcej miejsc pracy, gdyby nie zbyt wygórowane koszty utrzymania pracowników. Nie odczuwam żadnych wymiernych korzyści wynikających z rzekomych zmian w prawie pracy i przepisach regulujących rynek pracy. Być może jest ich zbyt wiele. Bywa, że się wzajemnie wykluczają. Właściwie trudno jest w takim gąszczu przepisów normalnie funkcjonować.

Czy jest pan, jak to się potocznie mówi sam sobie sterem i okrętem? Trudno się tego nie domyślić, gdy Pana firma zatrudnia na stałe tylko 10 osób.

- Tak, sam prowadzę firmę. Nie mam kierowników, sekretarki też nie mam. Zatrudniam tylko księgową, a za jakość wykonywanych prac odpowiadają brygadziści.

[...]

***

• Komu chciałby Pan przy okazji jubileuszu swojej firmy podziękować?

- Prezesom i dyrektorom krakowskich firm, z którymi współpracowałem i współpracuję. Nie wiem czy jeszcze się używa takiego słowa jak koleżanka czy kolega, ale to im szczególnie chciałem podziękować za wsparcie psychiczne w trudnych chwilach, które ta firma przeżywała. [...]

***

• Przyjaciele mówią o Panu, jak o człowieku, którego pochodzenie jakby wyposażyło w tę wytrwałość w dochodzeniu do celu. Jeden z nich powiedział - Wiesław pochodzi z Gorlic. Jego przodkowie zapewne marzyli, aby ich dzieci żyły i pracowały w silnej, dostatniej Polsce. Sukces, który osiągnął Wiesław, na tę miarę, w tamtych już nieco odległych czasach był słowem nieznanym. Liczył się człowiek, jego charakter, przywiązanie do ziemi, tradycji i obyczajów. To zresztą zaowocowało w Wiesławie, choć w nieco inny sposób. Nauczony dyscypliny i solidności, poszanowania cudzej i własnej pracy wygrał.

***

• O czym marzy człowiek, któremu udało się osiągnąć sukces?

- Gdyby umieścić to w sferze marzeń, to marzy on o tym, żeby decyzje na szczeblu państwowym sprzyjały małym polskim firmom, bo z tych małych powstają duże. A jedne i drugie odprowadzają podatki, dają pracę ludziom.

• Ma Pan czas na życie prywatne, rodzinne?

- Z tym jest ciężko. Pracujemy nawet w weekendy i niedziele. Ale dbam o rodzinę, a ta niech spróbuje zaprzeczyć.

• Gdzie Pan spędził urlop w tym roku?

- Żartuje Pani. Ja już nie pamiętam, kiedy byłem na urlopie. Na pewno sam go sobie nie dałem. Ale to jest cena, którą się płaci za bycie odpowiedzialnym za siebie i innych.

• Dziękując za rozmowę, życzę powodzenia.

JANINA DZIURO
Copyright © WOJBUD 2005 Strona główna  Oferta   O nas   Galeria   Kontakt